Strona główna

Dzień pierwszy


Dziewczyna spała spokojnie w swoim dormitorium. Nie słyszała żadnych hałasów, nie przeszkadzała jej lampka nocna, zapalona przez jedną z jej koleżanek. Śniła o niesamowitych przygodach, nigdy nie otwieranych drzwiach, sekretach.
Obudził ją lekki wstrząs- ktoś potrząsał nią delikatnie. Po otwarciu zaspanych powiek zobaczyła skrzywioną minę rudego chłopaka, prefekta jej domu. Zaczęła piszczeć na całe gardło.
- To damskie dormitorium!- krzyczała usiłując zakryć błękitną koszulę nocną
- Przespałaś pierwszą lekcję, a za chwile zaczynamy eliksiry- powiedział, udając że nie patrzy- zarobiliśmy za Ciebie minus sto punktów!- zawołał wściekły i opuścił dormitorium.
Dziewczyna usiadła na łóżku i rozejrzała się. Rzeczywiście w środku nie było nikogo.. To nawet lepiej. W końcu i tak nie zdąży się wyszykować, a tak może przynajmniej robić co chce.
Stanęła na materacu i zaczęła skakać do góry. Nie okazało się to jednak najlepszym pomysłem. Materac stał się przeźroczysty, jak i podłoga, a dziewczyna najzwyczajniej przez nie przeniknęła. Wylądowała jak długa na korytarzu piętro niżej. Usłyszała czyjeś chichoty: najwyraźniej ludzie skończyli przerwę i schodzili z pokoi wspólnych do sal lekcyjnych. Zapiszczała. Przecież nie mogła się im pokazać w skromnej koszulce i nieuczesanych włosach. Zaczęła biec po kamiennych stopniach. Najpierw w lewo, potem w prawo i znów w lewo. Sama nie wiedziała, gdzie biegnie. Liczyło się tylko, aby jak najszybciej się stąd oddalić. Gdy stwierdziła, że jest już dostatecznie daleko, zaczęła się rozglądać po korytarzu. Stała w nieznanym jej dotąd miejscu, przed parą masywnych, drewnianych drzwi. Co może zrobić blondynka, w skąpej koszuli nocnej, w takiej sytuacji? Oczywiście postanowiła je otworzyć!
Weszła do środka, a na ścianach natychmiast zapaliły się pochodnie. Za drzwiami znajdował się drugi, stary i zakurzony korytarz. Ze ścian zwisały pajęczyny, po podłodze przebiegł szczur. Raven momentalnie wykonała krok w tył. Jakoś nie przepadała za zwierzętami..
Już miała wyjść, gdy zauważyła, że drzwi zniknęły.
- Pięknie- wydusiła z ironią i kopnęła mocno w ścianę.
Dopiero teraz poczuła, że robi jej się zimno. A może to temperatura w pomieszczeniu nagle spadła? Tak- zdecydowanie to drugie. Na ziemi zobaczyła szron. Rozejrzała się z niepokojem i oplotła rękami. Wtedy poruszył się jakiś cień. Zza zakrętu wyłonił się dość powolno i jakby płynął, sprawiając jeszcze bardziej przerażające wrażenie. Postać zbliżała się w jej kierunku, a dziewczyna czuła, że temperatura spada coraz bardziej.
Odwróciła się i zaczęła walić pięściami w ścianę, gdzie poprzednio były drzwi
- Chcę stąd wyjść!- zawołała ze łzami w oczach
W tym momencie przejście otworzyło się, a dziewczyna z hukiem wypadła wprost na.. dyrektora szkoły. I weź mu się teraz porządnie wytłumacz, co robisz w środku dnia, w koszuli nocnej w jakiejś zamkniętej części Hogwartu.
- P.. panie dyrektorze ^^"- zaczęła udając, że nic się nei stało
- Panno Goldenlife.. zapraszam do mojego biura- powiedział poważnym tonem- Ale najpierw, niech się panna ubierze.
Raven spojrzała niespokojnie w dół i dopiero skojarzyła sobie, jak wygląda jej sytuacja. Dumbledore w tym czasie wyjął różdzkę i puknął nią lekko dziewczynę w głowę. Ta wylądowała jak długa we własnym dormitorium, na własnym łóżku.
- Fantastycznie.. dywanik..- powiedziała sama do siebie- Wręcz cudownie zaczynam dzień.
Poszła do łazienki i umyła zęby, następnie poszukała stosownego ubrania i przeczesała włosy. Włożyła w uszy swoje ulubione kolczyki z piórami i ze spuszczoną głową opuściła dormitorium.
Dopiero po drodze skojarzyła sobie, że właściwie nie ma pojęcia, gdzie jest gabinet dyrektora, mimo że chodzi do tej szkoły już 6 lat..
Nie miała nic do stracenia, więc ruszyła na lekcję (a może zapomniał? ^^"). Dotarła na nią lekko spóźniona, więc cicho usiadła w ławce i nie specjalnie wsłuchiwała się w wykład. Jedyne co ją teraz interesowało, to ten tajemniczy korytarz i ta zjawa, która w nim mieszka. Zapatrzyła się w okno. Coś ciągnęło ją za te drewniane drzwi...
- Tak więc jak mówiłem dementor to stworzenie, które wywysa z nas pozytywne fluidy- kontynuował nauczyciel Obrony Przed Czarną Magią- ubrany w czarny płaszcz nie posiada twarzy ani ciała astralnego. Jedyne elementy jego jakże zaskakującej biologii to dłonie, które zazwyczaj ukrywa i ogromne wargi.
Raven odchrząknęła. Tkwiła teraz gdzieś pomiędzy salą a tajemniczymi drzwiami.
- W obecności dementora gwałtownie spada temperatura, a na ziemi często pojawia się szron. Te jakże nizwykłe istoty nie posiadają kończyn dolnych- raczej suną po ziemi- powiedział z entuzjazmem nauczyciel.
Wtedy Raven obudziła się.
- No jasne! Dementor!- zawołała na całą klasę, nie do końca zdając sobie sprawę z tego, co właśnie zrobiła.
- Panno Goldenlife! Nie dość, że przychodzi panna spóźniona, to jeszcze przerywa mi pani wykład- powiedział zniecierpliwiony nauczyciel.
Raven jednak go nie słyszała. Jedyne, o czym teraz myślała to to, po co Dumbledore zamknął w Hogwarcie dementora i co on tam właściwie robi..?
Kronikarz Hogwartu 2005-10-03 18:09:10
skomentuj (0)